Garmin eTrex30 - Wrażenia

Garmin eTrex 30 na Łysicy

Odkąd pamiętam byłem zwolennikiem tradycyjnych map papierowych. Z uporem osła broniłem map topograficznych przed wszelkimi zarzutami jakie im stawiano. Z powodzeniem wykorzystywałem je zarówno do planowania jak i odbywania podróży.

Z czasem moi znajomi zaczęli wykorzystywać odbiorniki satelitarne do odbywania wycieczek. Słyszałem od nich o zaletach wspomnianych urządzeń i możliwościach jakie oferują. Mimo to wciąż podążałem drogą tradycjonalisty opierając się ?nowinkom technicznym?.

Od kilku lat myśl o własnym ?GPS?ie? powracała do mnie w coraz krótszych odstępach czasu. Choć moi znajomi korzystali z produktów różnych marek to w przypadku aktywności turystycznych przewijała się wyłącznie jedna? Garmin. Aby skrócić swoje poszukiwania skorzystałem z doświadczeń moich bliskich i skoncentrowałem się na poznaniu oferty tej marki. Seria eTrex trafiała w moje potrzeby. Zajmuję się turystyką pieszą, cykl izmem oraz speleologią głównie na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Brnąc w zaparte w swoich przekonaniach, że im prostsze narzędzie tym lepsze zacząłem nosić się z chęcią zakupu modelu eTrex 10. W trakcie kursu taternictwa w Speleoclubie Częstochowa dowiedziałem się, że powiedzenie ?im prostsze narzędzie tym lepsze? odnośnie ?GPS?ów? nie sprawdza się. Poczułem się szczęśliwy wiedząc, że jeszcze nie kupiłem najprostszego modelu. Jednocześnie posmutniałem wiedząc, że moje długie przemyślenia i mała kwota jaką chciałem przeznaczyć na zakup będą musiały ulec zmianie.

Zaprzyjaźniony Klub Off-Roadowy PTTK Bezdroża z Częstochowy testuje produkty Garmina w trakcie swoich wypraw. Pojechałem na targi turystyczne do Sosnowca, aby zobaczyć przygotowane przez nich stoisko. Dojrzałem tam ?eTrex?a 30? i ogromnie nim zainteresowany zacząłem o niego wypytywać. Efekt był taki, że dostałem go do sprawdzenia! Do tej pory śmieję się z tego, że aby skorzystać z dobrodziejstw klubu z mojego miasta musiałem wybrać się na spotkanie przez pół województwa.

Trzymałem w rękach wiele produktów turystycznych latarek, telefonów, noży, kompasów itd. Wśród nich były zarówno te, które wykazały się krótkim żywotem jak i te, które nie zawiodły w trudnych warunkach. Po wstępnych oględzinach eTrex30 zbliżył się do tej drugiej grupy sprawiając wrażenie wytrzymałego dzięki zwartej konstrukcji.

Większość przycisków stanowi integralny element obudowy. Frontowy przycisk w postaci joysticka nieco odbiega od moich wyobrażeń ideału trudnego do uszkodzenia ? uspokajam się wiedząc, że jego ruchliwość umożliwia wykorzystanie jednego zamiast pięciu przycisków co stanowi o jego wartości (minimalizm tej formy jest u mnie w cenie). Zatyczka wejścia mini usb ma gumową osłonę, której początkowo nawet nie zauważyłem. Szczególnie do gustu przypadł mi sposób zamykania osłony baterii, metalowy zamek obracany o 90 stopni za pomocą ?kluczyka?, który po złożeniu wpasowuje się w przygotowaną dla niego formę. Dzięki temu przypadkowe otwarcie wydaje się mało prawdopodobne. Po przekręceniu kluczyka w celu otwarcia osłona unosi się lekko co świadczy o tym, że gdy jest zamknięta jest przyciśnięta z pewną siłą co stanowi o jej szczelności. Wewnątrz miejsce na dwie baterie AA. Uniwersalność źródła zasilania jest dla mnie ogromnie ważna, ponieważ standardowe baterie można kupić w najmniejszych sklepach. Takie podejście kilkukrotnie ratowało mnie, gdy w trakcie wyjazdu okazywało się, że brakuje mi baterii (zwykle do latarki)? szedłem do sklepu i miałem. Wejście na kartę microSD ? kolejny miły standard; schowane jest pod bateriami.

Jego wymiary jak najbardziej odpowiadają wielkością moich innych narzędzi jakie wykorzystuję podczas pracy w terenie. Brakuje w nim elementów odstających co doceniam we wszystkim co muszę prędzej czy później wyciągnąć z wnętrza wypakowanego plecaka lub kieszeni kurtki gdy jest trudno dostępna przez niekomfortową pozycję ciała czy pasy plecaka (biodrowy, piersiowy) lub toreb uwieszonych na ramionach czy szyi.

Garmin eTrex30

Jest ładny. Lubię korzystać z rzeczy dobrze zaprojektowanych. Dobry wygląd zachęca mnie do pracy z daną rzeczą i świetnie wychodzi na zdjęciach. Jestem wrażliwy na formę wszystkiego co mnie otacza. Dziwi mnie każdorazowo gdy ktoś nie zwraca uwagi na wygląd rzeczy, którą kupuje. W ładnym otoczeniu pracuje się przecież przyjemniej.

Wcisnąłem przycisk zasilania. Pojawiło się przyjazne, przejrzyste menu. Zacząłem swą intymną eksplorację możliwości jakie oferuje eTrex30. Rozpocząłem poznawanie urządzenia i jego funkcji.

?Zaznacz waypoint? ? rozmawiałem z Ojcem na temat tego co trzymam w ręce. Wyjaśniłem mu, że gdyby chciał iść na grzyby to ta funkcja może się przydać. Gdy wysiądzie z autobusu może zaznaczyć waypoint ?przystanek? i gdy już będzie miał dość grzybobrania zamiast zastanawiać się i wracać na czuja może swobodnie dotrzeć do przystanku prowadzony niemalże za rękę. Sam byłem zaskoczony jak entuzjastycznie mój Tata do tego podszedł. Do tej pory nie udało mi się go przekonać do korzystania z telefonu komórkowego a tu zachwycił się czego zwykle nie robi na widok technologii z czasów nie jego epoki.

?Kompas? ? korzystałem z kompasu a dokładniej danych wyświetlanych w tej funkcji do zmierzenia tempa marszu. Praktycznie od zawsze miałem problem określenia jak szybko się poruszam w danej chwili. Tym razem wiedziałem to dokładnie. Zasymulowałem tempa jakimi poruszam się na samotnym spacerze, na spacerze we dwoje, marszem, przyspieszonym marszem, szybkim marszem. Byłem ogromnie zdziwiony, gdy każdy z powyższych różnił się prędkością około jednego kilometra! Co oznaczało, że zapis ten stanowił dla mnie wiedzę niemalże godną zapisania w podręczniku. Dla mnie ta informacja jest bezcenna. Testy zrobiłem? chodząc we własnym sąsiedztwie.

?Przeglądarka zdjęć? ? to urzekło mnie po stokroć. Tak jak wspominałem na początku, interesowałem się najprostszym eTrexem. Po zauważeniu tej funkcji wybuchł we mnie wulkan kreatywności na ile sposobów można to wykorzystać. Mógłbym napisać o tym wiele stron bo tyle mam pomysłów z tym związanych a potencjał tego jest tak wielki jak potencjał koła! Trzeba tylko się dobrze zastanowić. Wędrując zdarzało mi się odpoczywać lub rozpalać ogniska w punktach niecharakterystycznych na mapie. Jaką ulgą byłoby dla mnie zaznaczenie wspomnianych jako waypointy i opatrzenie ich obrazem. Zarówno mnie jak i moim znajomym zdarza się szukać otworów jaskiń będąc w ich okolicy wiedząc, że są gdzieś w pobliżu. Jakim ułatwieniem byłoby podejście pod otwór mając fotografię jego wraz z otoczeniem przy sobie! Wie to tylko ten, kto w terenie szukał z mapą 1:50 000 czy 1:25 000 dziury wielkości większego garnka. Skoro już mamy przeglądarkę zdjęć? to gdzie jest aparat?

?Stoper? ? tego właśnie często mi brakuje. Może stoper nie jest moim podstawowym narzędziem pracy jednak sporo by mi ułatwił gdybym nosił go przy sobie. Często jako konferansjer muszę pilnować czasu i nie chodzi tu o aktualną godzinę a o regularne odstępy pomiędzy wydarzeniami lub długość samych wydarzeń. Wiem, że można mieć stoper w telefonie jednak pracując z ludźmi staram się nie korzystać z telefonu nawet jeżeli nie rozmawiam przez niego ani nie wysyłam wiadomości, ponieważ trzymanie tak owego w ręce sprawia wrażenie jakbym z niego korzystał do prywatnych celów? Dlatego stoper w GPS?ie uważam za miły dodatek.

?Prześlij bezprzewodowo? ? zdarzało mi się tłumaczyć znajomym trasę wycieczki gdy nie wybierałem się z nimi. Często musiałem później dawać wskazówki przez telefon. O ile prościej byłoby spotkać się na moment w centrum miasta i po prostu przesłać instrukcje tak ot bez dodatkowych urządzeń?

Powyższe funkcje natychmiastowo zwróciły moją uwagę. Jest ich sporo więcej a ich możliwości czekają na odkrycie przeze mnie. Na to potrzebuję jednak setek godzin i kilometrów przebytych w terenie. Dlatego teraz przejdę do wrażeń z użytkowania.

Wybraliśmy się ze znajomymi na wycieczkę z Częstochowy do Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Większość tego dystansu przemierzyliśmy samochodem. Postanowiliśmy powierzyć naszą trasę eTrexowi (porównując jego pracę do jednocześnie działającej nawigacji samochodowej). Wyznaczyliśmy jako punkt docelowy Łysicę wybierając ją z danych mapy, którą posiadaliśmy. eTrex dobrze reagował na zmianę naszego położenia i w trakcie zbierania kolejnych członków wycieczki z domów dostosowywał trasę jak należało. Pikał co jakiś czas a ja śmiałem się, że ma okres i musi trochę ponarzekać . Jak się w drodze okazało informował nas przed planowanymi skrętami z głównej trasy. Jako osoba siedząca jako pasażer-pilot mogłem nas prowadzić bezproblemowo z użyciem eTrexa. Nawigacja samochodowa informowała nas jednocześnie, jednak mówiąc (a nie pikając) gdzie powinniśmy się udać. Dotarliśmy w Góry Świętokrzyskie z jednym problemem nawigacyjnym, który pojawił się w chwili gdy jechaliśmy według eTrexa po polu. Była to nowo wybudowana droga i wprowadziła nas w zakłopotanie nieaktualna mapa a nie samo urządzenie. Kilka kilometrów dalej wszystko wróciło do normy. Dotarliśmy pod Ośrodek Wypoczynkowy PTTK Jodełka w Świętej Katarzynie. Oznaczyłem waypoint ?samochód? i ruszyliśmy w trasę pieszą.

Świętokrzyski Park Narodowy

Trasa jaką planowaliśmy przebyć była krótka co umożliwiło nam skupić się na użytkowaniu eTrexa. Była zima zatem miałem na sobie rękawiczki. Były one luźne, co nie przeszkadzało ani trochę w użytkowaniu nawigacji. Dopiero wtedy doceniłem frontowy joystick. Wydaje mi się, że w rękawiczkach o wiele łatwiej było użytkować wystający jeden przycisk niż byłoby to w przypadku kilku mniej wystających przycisków spełniających te same zadania. Z początku przysłaniałem ekran palcem, na moje szczęście joystick znajduje się skrajnie po prawej stronie i była to niewielka strata. Z czasem zmieniłem ułożenie ręki i przysłanianie zmniejszyło się niemniej jednak warto wiedzieć, że coś takiego może wystąpić. Ekran w ciągu jasnego dnia w ośnieżonym terenie był czytelny. Nasze oko nieco wyraźniej przedstawia obraz niż aparat fotograficzny bez filtra polaryzacyjnego dlatego nie udało mi się tego ukazać? niemniej jednak Garmin jest wdzięcznym modelem do zdjęć.

Garmin eTrex30 - Świętokrzyski Park Narodowy

Muszę przyznać, że eTrex był jak piąty pasażer podróży. Wzbudzał miłe emocje i jego towarzystwo dodawało atrakcji całemu wyjazdowi. Wchodziliśmy na najniższy szczyt z Korony Gór Polski, której zdobywanie rozpoczął Sebastian i nieustannie był zaciekawiony wykresem wysokości. Patrząc w ekran widzieliśmy, że choć droga będzie krótka to niekoniecznie łagodna. Niemniej jednak wyraźnie wskazana odległość do przebycia poprawiała morale niektórych z nas? dla mnie to nie miało większego znaczenia. Jak się okazało każdy doceniał w informacjach wyczytanych z Garmina coś innego. To właśnie było wspaniałe, że każdy mógł się nim nacieszyć i wskazać wartość poszczególnych funkcji, które inni ignorowali lub byli nimi po prostu niezainteresowani.

Garmin eTrex30 - Wrażenia

W drodze na szczyt doceniłem zaczep na sznurek do powieszenia urządzenia na szyi (którego nie wykorzystałem). Ciągłe wyciąganie go z kieszeni było kłopotliwe. Co prawda nie dało się ono bardzo we znaki w tej wycieczce, mimo to jestem pewien, że przy dłuższym marszu lub poruszaniu się w trudnym terenie mogłoby to być kłopotliwe. Czas, który traciłem na wyciąganie go z kieszeni był krótki niemniej jednak wystarczał do tego aby reszta wycieczki mnie wyprzedzała i tak gdy tylko przystawałem na chwilę musiałem zaraz zbierać siły aby podbiec i wrócić do szyku.

Łysica - Podejście

Łysica - Droga na szczyt

Przed szczytem Łysicy zeszliśmy nieco w bok wydeptaną ścieżką na punkt widokowy. Każdy wszedł na widoczek bezproblemowo. Ja natomiast wpadłem w głęboki śnieg a stopa zakleszczyła się w szczelinie pomiędzy skałami. Pomyślałem, że pożałuję tego, iż nie przygotowałem sznurka na szyję do GPSa. Na całe szczęście mimo luźnej rękawiczki etrex dobrze trzymał się w ręce dzięki ergonomii i ogumowaniu. Nie dał się wypuścić z ręki.

Zimowe podejście - Garmin - śnieg na Łysicy

Cel osiągnęliśmy, mimo że według nawigacji brakowało nam kilkunastu metrów. Sebastian postanowił znaleźć szczyt według GPS?a. Krążył w dziewiczym śniegu po pas. Uzyskał dokładność kilku metrów do wyznaczonego celu, który nie pokrywał się faktycznym jego miejscem. Byliśmy na skraju lasu a i śnieżyło zatem to pewnie wpłynęło na nieidealność namiarów.

Baterie wyczerpały się w trakcie sesji zdjęciowej u szczytu Łysicy. Był to kres sprawdzania eTrexa podczas tej wycieczki (nie zabrałem zapasowych baterii! ? moja wina).

Łysica - 612m. n.p.m. - Korona Gór Polski

Wróciliśmy do samochodu i odłożyłem nawigację. Po kilku czy kilkunastu minutach włączyłem ją sam już nie pamiętam po co. Zagrzała się nieco i działała dalej! W ciepłej temperaturze doprowadziła nas z powrotem do domu. Baterie rządzą się swoimi prawami i niewiele na to poradzimy.

Po przespaniu się z wrażeniami odnośnie Garmina eTrex 30 przyznaję, że jest to urządzenie, które przewyższyło moje oczekiwania pobudzając tym samym kreatywność do wymyślania zastosowań jego funkcji. W wyraźnie subiektywnej ocenie jest to nawigacja dla mnie i jestem pewien, że spełniłaby potrzeby większości znajomych mi piechurów pozostawiając im pole do eksperymentowania z możliwościami, które oferuje.

Posiada pewne niedogodności.

Mały wyświetlacz sprawia problemy w nawigacji samochodowej choć w zastosowaniu pieszym do jakiego go zaprojektowano spełnia swoje zadanie. Pamiętajmy przy tym, że małe gabaryty są jego podstawową cechą dodatnią i to właśnie stanowi o jego wartości.

Słaby procesor lub coś innego co odpowiada za przewijanie mapy. Podczas marszu nie zauważyłem tego problemu, jednak gdy siadłem i chciałem spojrzeć na mapę z szerszej perspektywy musiałem się naczekać aż mapa załaduje interesujące mnie fragmenty. Wydaje mi się, że wolniejsza praca idzie w parze z wolniejszym zużyciem baterii ? jeżeli tak faktycznie jest to jestem w stanie to przełknąć.

Brak aparatu fotograficznego ? przyzwyczajony do wszystko umiejących i robiących telefonów brak takiego szczegółu wydaje się być dziwny szczególnie gdy mamy możliwość przeglądania zdjęć. Jego posiadanie byłoby wielkim ułatwieniem podczas fotografowania interesujących nas obiektów. Wiem, że obiektyw byłby dodatkowym elementem proszącym się o uszkodzenie mimo to czuję jego brak. Po poznaniu eTrexa 30 czuję do niego sentyment i tłumaczę to sobie tak, że i tak noszę ze sobą aparat. Fotografia zrobiona GPSem nadawałby by się pewnie tylko do odbioru przez niego lub publikacji internetowej. Zdjęcia robione współczesną cyfrówką z pewnością będzie można wykorzystać w ewentualnych publikacjach drukowanych o których możemy nie myśleć w momencie robienia zdjęcia. Z takich właśnie pobudek wybaczam temu modelowi brak aparatu, choć robię to z wielkim bólem serca.

W wycieczce testowej uczestniczyli A. Majstryszyn, Agata Kubacik, Sebastian Synowiec, Daniel Zalejski.